Kiedy zajechałem na stację benzynową, zobaczyłem moją córkę śpiącą w środku busa komunikacji miejskiej. Jej młody syn był zwinięty w kłębek na tylnym siedzeniu. Delikatnie zapukałem w szybę. Gdzie jest mieszkanie, za które zapłaciłem?

Gdzie jest dziewczynka, którą właśnie urodziłaś? Czy nie masz dwójki dzieci? Spojrzała na mnie pustymi oczami i wyszeptała: “Mąż i teściowa zmienili zamki w mieszkaniu. Powiedzieli mi, że nie mam żadnych praw do własnej córki.
Wyrzucili nas na ulicę i zatrzymali moją córeczkę. ” Otworzyłem drzwi busa. “Wysiadaj. Chodź ze mną.
” Zapytała: “Dokąd? ” A ja odpowiedziałem: “Sprawić, żeby zapłacili za to, co ci zrobili. I wiem dokładnie jak to zrobić.
“