Sylwia przyjechała z Pawłem do jego rodziców na długi majowy weekend. Miała zostać do poniedziałku. Paweł namawiał ją od tygodni, opowiadał o rodzinnym domu, o tym, jak mama ugotuje coś dobrego, a tata rozpali grilla. Zgodziła się, chociaż coś ją uwierało, sama nie wiedziała co.

Może ton, jakim mówił o matce, może to ciągłe “mama wszystko ogarnie”.