Obudziłam się z potwornym bólem głowy, a słońce wpadające przez okno hotelowego pokoju paliło mnie w oczy. Przez chwilę nie wiedziałam nawet, gdzie jestem, dopóki mój wzrok nie padł na mężczyznę śpiącego obok mnie. Piotr Mazur. Mój szef.

Ten sam człowiek, którego szczerze nie znosiłam. A na moim palcu błyszczał pierścionek zaręczynowy. Nim zdążyłam cokolwiek przemyśleć, on otworzył oczy i uśmiechnął się, jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie. “Wychodzimy za mąż” – powiedział spokojnie, jakby mówił o pogodzie.
W głowie mi się gotowało. Znałam go jako playboya, człowieka bez zasad, który traktował wszystko jak żart. Jednak wtedy zobaczyłam w jego oczach coś innego – desperację. Dopiero później poznałam prawdę.
Piotr walczył o opiekę nad swoją córeczką po śmierci jej mamy, a jego reputacja wisiała na włosku. Nagranie z naszą wspólną, pijacką nocą mogło zniszczyć wszystko, na czym mu zależało. I właśnie w tym pijackim szale narodził się jego plan. Zaproponował mi fałszywe zaręczyny.
Miałam udawać jego narzeczoną, a w zamian obiecał mi spłatę długów i pomoc finansową dla mojej chorej ciotki. Z początku chciałam wyjść z tego pokoju i nigdy więcej go nie zobaczyć. Ale kiedy pomyślałam o mojej cioci, o tych wszystkich rachunkach, które wisiały nade mną jak miecz Damoklesa, poczułam, że nie mam wyboru. Zgodziłam się na jego grę.
Każde wspólne wyjście, każda kolacja, każdy uścisk dłoni na pokaz był częścią tej farsy. A jednak gdzieś po drodze zaczęło się dziać coś, czego nie planowałam. Piotr, którego znałam z plotek, okazał się czułym ojcem, który potrafił całymi godzinami opowiadać o swojej córce. Śmialiśmy się z tych samych głupot, rozmawialiśmy o rzeczach, o których nigdy bym nie pomyślała, że go zainteresują.
Nie umiałam już powiedzieć, co było prawdą, a co udawaniem. Czy on czuł coś więcej, czy tylko grał rolę idealnego narzeczonego? Bo ja zaczynałam czuć coś, czego absolutnie nie powinnam czuć. Zakochałam się we własnym szefie.
W mężczyźnie, który był dla mnie wrogiem numer jeden. W człowieku, który złamałby moje serce, gdyby tylko o tym wiedział. Pewnego wieczoru, po kolejnej wspólnej kolacji, Piotr wziął mnie za rękę. Miał gorączkowy wzrok, jakby chciał mi powiedzieć coś bardzo ważnego, ale w ostatniej chwili się powstrzymał.
Też poczułam, że muszę coś powiedzieć, że nie mogę już dłużej żyć w tym kłamstwie. Ale wtedy zobaczyłam w jego telefonie wiadomość od kobiety, której nie znałam. Ona pisała o “dniu, w którym wszystko się skończy”. Cała moja nadzieja pękła jak mydlana bańka.
Płakałam całą noc, zastanawiając się, czy kiedykolwiek byłam dla niego kimś więcej niż elementem układanki. Rano postanowiłam skończyć tę farsę. Ubrałam się, spakowałam i już miałam wyjść za drzwi, gdy on stanął przede mną. “Weronika, poczekaj” – powiedział, a w jego głosie było coś, czego nigdy wcześniej nie słyszałam.
“Mama Mai wróciła do miasta. Chce odzyskać córkę. I twierdzi, że ma dowody na to, że nasz związek jest fałszywy. ”
Świat zatrzymał się na kilka sekund.
A potem dodał coś, co wywróciło wszystko do góry nogami. “Przepraszam, że cię w to wciągnąłem. Ale nie żałuję, że cię poznałem. Bo zakochałem się w tobie.
” Wciąż trzymał moją rękę, a ja nie wiedziałam, czy to kolejna manipulacja, czy najszczersze słowa, jakie usłyszałam od niego. Zanim zdążyłam odpowiedzieć, ktoś zapukał do drzwi. To była jego była partnerka, z uśmiechem na twarzy i dokumentami w dłoni. Piotr stanął między mną a nią, a ona powiedziała, że zna całą prawdę o naszej umowie.
Że ma nagrania, zdjęcia, wszystko. Spojrzałam na niego, szukając odpowiedzi, ale on tylko patrzył na mnie bezradnie. Potem zrobił krok do przodu, wziął głęboki oddech i rzekł twardym głosem: “Nie wiem, co masz, ale jest coś, o czym nie wiesz. Weronika jest matką mojego dziecka.
I mam na to dowody. “