Teściowa wymazała mnie z życia własnego męża, zanim jeszcze zdążyłam cokolwiek powiedzieć. „Zepchnę was wszystkich do najgłębszego piekła” – wyszeptałam, kiedy łzy same popłynęły mi po policzkach….

Podwinęła ogon i posłusznie pobiegła do mamusi. Kamil wyjechał na tygodniową delegację do Gdańska. No to do widzenia! Dotarłam do ich mieszkania, zjadłam z nimi kolację i poszłam do swojego dawnego pokoju, żeby odpocząć.

Thumbnail

I właśnie wtedy dotarło do mnie coś strasznego. Jeśli teraz wrócę do willi, co powie teściowa? Powiedziałam rodzicom, że muszę na chwilę wyskoczyć do sklepu po drobiazgi i pojechałam nocnym autobusem z powrotem do Konstancina. Moje serce podeszło mi do gardła.

Łzy same zaczęły płynąć mi po policzkach. Zostałam zmuszona do zrozumienia gorzkiej prawdy. Zepchnę was wszystkich do najgłębszego piekła. W ogóle nie pasują do domu z tradycjami.

Ile razy mam ci to wbijać do łba? Mamo, a tak w ogóle co do tej niedzieli? Zaprosić wiceprezesa górskiego do tego domu? Tylko do tego się tak naprawdę nadajesz.

Kiedy Kamil wyszedł do pracy, a Barbara ogłosiła, że idzie do kosmetyczki i na zakupy, zostałam w Willi sama. Natychmiast przystąpiłam do działania. No dobrze, Aniu, dlaczego tak stoisz jak słup soli? Jakaś taka zupełnie nie pasuje do klimatu tego domu i do ciebie, Kamilu.

Wezmę to sobie głęboko do serca. Aniu, co ty do cholery robisz? Jesteś do niczego. Już wracam do kuchni.

No dobrze, zapomnijmy o tym incydencie. Klaudia przytuliła się do ramienia Kamila, celowo dociskając do niego swój biust, a Barbara patrzyła na nich z rozczuleniem w oczach. Wklepuje faktury do kalkulatora i parzy kawę. Moja synowa to dla nas ciągły powód do wstydu.

Kłaniając się, wycofałam się do korytarza. Jestem do pani dyspozycji w każdej chwili. Gdzieś ty się włózyła do tej porze, Aniu. Do roboty.

Już idę do kuchni przygotować jedzenie. No już Aniu, nie stój tak jak ciele, tylko bierz się za polerowanie moich skórzanych butów. No cóż, niech tak zostanie. Aniu, ty masz już do końca życia nosić ten brudny fartuch, siedzieć w kącie kuchni i wklepywać cyferki do kalkulatora.

Dzisiaj idę do salonu piękności i do fryzjera na pełny pakiet. Poszłam na piętro do swojego gabinetu. Zanim przejdziemy do stałych punktów naszego porządku obrad, mamy dzisiaj do omówienia jeden nagły i niezwykle pilny temat. Nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości.

Co ty tu robisz, do jasnej cholery? Następnie odwróciła się do wiceprezesa górskiego i puściła do niego bezczelnie oczko. Ojej, Anka, co ty tu do cholery robisz? Kiedy do akcji wkroczy prokuratura i policja gospodarcza, otrzyma pani bezwzględny wyrok i trafi pani na długie lata do ciężkiego więzienia.

Ja nie chcę do więzienia. Ja dostawałam tylko marne 30 000 miesięcznie. No cóż, panie wiceprezesie Górski, myślę, że zeznania pani prezes Klaudii Wójcik rozwiały już wszelkie wątpliwości co do pana roli w tym procederze. Zrobiła kroczek do tyłu, otwierając usta z niedowierzania.

No właśnie. To z tych skradzionych korporacji pieniędzy kupowała pani torebki za 15 000 i opłacała zabiegi medycyny estetycznej za 10 000. To ona zmuszała mnie do wyciągania tych pieniędzy. Oczywiście bez prawa do jakichkolwiek odpraw.

Nie, nie chcę do więzienia. Odesłałeś mnie do rodziców, żeby sprowadzać sobie kochankę do domu i śmiać się ze mnie za moimi plecami. Wciągnęłam głęboko do płuc rześkie wolne powietrze. Czas na wykończenie ich do końca.

Uczynienia oraz podziału zgromadzonego majątku w łącznej kwocie 300 000 zł. 300 000, a do tego 3 miliony dla korporacji. Masz już do końca życia nosić ten brudny fartuch, siedzieć w kącie kuchni i wklepywać cyferki do kalkulatora. A co do pani domu, śpi?

Krzyczała do ochroniarza. Po pożegnaniu z prezesem Sokołowskim wsiadłam do metra i pojechałam na Ursynów, do mieszkania moich wspaniałych rodziców. Właśnie mieliśmy siadać do obiadu. No siadaj i jedz póki gorące.

Wasze życie należy wyłącznie do was.