Piotr wszedł do kuchni bez słowa, mrużąc oczy nad telefonem. Anna postawiła przed nim słoik i powiedziała, żeby pojechał do supermarketu przed południem. On przewrócił oczami, dopił kawę i odstawił filiżankę do zlewu. Zauważyła, że jego uśmiechy nie docierały do oczu.

Później, gdy myślała, że jest sam, usłyszała przez uchylone drzwi garażu jego napięty głos. Mówił do kogoś: „Apolisa jest na jej nazwisko, więc pieniądze trafią do mnie”. Zamknął drzwi i wrócił do środka. Anna udała, że szuka czegoś w lodówce.
Zadzwoniła do przyjaciółki Magdy. Powiedziała, że nie wsiądzie do samochodu Piotra. Magda zaproponowała, żeby Anna została u niej kilka dni albo pojechała do mamy. Anna weszła do mieszkania przyjaciółki 10 minut później.
O 5:00 wróciła do domu. Piotr zapytał, gdzie była. Odpowiedziała, że u mamy. Wieczorem zadzwoniła na policję.
Następnego ranka inspektor Nowak przyjechała z mechanikiem. Piotr zaprowadził mechanika do garażu. Okazało się, że samochód Anny był celowo uszkodzony. Inspektor zwróciła się do Piotra: „Przyznał się pan do próby zabójstwa”.
Piotr zaprzeczył, ale mechanik zeznał, że to on go wynajął. Policja zabrała Piotra. Anna nie mogła wrócić do domu. Zadzwoniła do inspektora Nowak, która poradziła jej wyjechać na kilka dni do rodziny.
Dwa dni później Anna wyjechała do rodziców. Piotr wyszedł z aresztu. Zadzwonił do Anny: „Jadę do pani”. Anna zadzwoniła do prawnika i do Nowak.
Potem poszła na spacer z psem Luną do parku. Jadła śniadanie, czytała wiadomości, pracowała do południa. Wróciła do rutyny, ale cisza w domu była inna. Pewnego dnia zadzwonił Piotr: „Jadę do pani”.
Anna wróciła do domu cichsza niż kiedykolwiek. Podeszła do barierki ochronnej na balkonie. Wsiadła do samochodu i odjechała.