W dniu, w którym miałam usunąć ciążę, mój mąż trzymał za rękę swoją kochankę, która przyszła na badania prenatalne. Powiedział mi, żebym poszła się przebadać, bo skoro nie mogę mieć dzieci, to nie…

Kiedy Julia weszła do prywatnej kliniki na Warszawskim Wilanowie, nie miała już żadnych złudzeń. W szpitalnej poczekalni zobaczyła męża, Kamila, który delikatnie podtrzymywał za łokieć swoją kochankę. Sylwia była w ciąży. Ona też była w ciąży – ale przyszła tu na zabieg aborcji.

Thumbnail

Spojrzenia się spotkały. „Co ty tu robisz? ” zapytał Kamil z udawaną obojętnością. „Przyszłam na zabieg” odpowiedziała Julia.

„A ty lepiej idź na oddział i się przebadaj. ”

Teściowa, Krystyna, podeszła bliżej i syknęła, że skoro u Julii od dwóch lat nie ma ciąży, to może ma problem z płodnością. „Jeśli wyjdzie na jaw, że nie możesz mieć dzieci, dopilnuję, żeby Kamil cię zostawił. Nie niszcz mu życia” – powiedziała z wyższością.

Krystyna pokazała zdjęcie, na którym Kamil pomaga wysiąść z samochodu Sylwii pod prywatną kliniką położniczą. „To moja wnuczka” – dodała. Sylwia uśmiechnęła się z satysfakcją, sięgnęła do torby i wyjęła dokument – umowę o poddaniu się aborcji. Julia wzięła dokument do ręki.

Serce jej zamarło. Podpisano go trzy miesiące temu, dokładnie wtedy, gdy przeszła operację wyrostka robaczkowego. W umowie była mowa o zgodzie na pobranie zarodków oraz o zakazie ich niszczenia. To znaczyło, że podczas jej operacji ktoś pobrał z niej komórki jajowe i zapłodnił je, a teraz – podstępem – wszczepiono jej obcą ciążę.

Julia uniosła wzrok i zapytała, czyją jest ta ciąża. Kamil milczał, ale teściowa odpowiedziała, że kiedy wyszła za mąż, była dziewicą i już wtedy miała problemy z płodnością. „To dziecko jest darem losu” – dodała Krystyna. Kiedy Julia zagroziła, że pójdzie na policję, teść Janusz roześmiał się.

Powiedział, że w dokumentach, które podpisała w klinice po operacji wyrostka, jest klauzula o udostępnieniu komórek jajowych do celów medycznych oraz o zrzeczeniu się praw do zarodków. Ma też nagranie z jej rozmowy z lekarzem, w której wyraziła zgodę. „Ta ciąża będzie twoja, dopóki nie urodzisz. Potem podpisujesz zrzeczenie się praw rodzicielskich.

Otrzymasz 100 tysięcy złotych” – powiedział Janusz. Dodał, że jeśli nie będzie współpracować, zostaną upublicznione sfałszowane dokumenty, które świadczą, że sama wyraziła zgodę na płatne macierzyństwo zastępcze. Julia zapytała, kto jest ojcem dziecka. Kamil milczał przez chwilę, po czym przyznał, że to on jest dawcą nasienia.

Sylwia, jego kochanka, zaśmiała się cicho i powiedziała, że już od dawna wiedziała, że Kamil to zrobi, bo jest jej posłuszny. „Ta ciąża to moje dziecko, moja nadzieja. A ty jesteś tylko inkubatorem” – wycedziła. Julia poczuła, że jej świat się wali.

Zrozumiała, że jej mąż od dawna zdradzał ją z Sylwią, a ona była tylko narzędziem. Wiedziała, że musi być sprytna, jeśli chce się z tego wydostać. Julia wzięła głęboki oddech i powiedziała, że zgadza się na warunki. Ale postawiła trzy żądania.

Po pierwsze, Kamil zerwie wszelkie kontakty z Sylwią. Po drugie, umowa zostanie pokazana jej prawnikowi, a jeśli cokolwiek zostanie zatuszowane, przerwie ciążę bez względu na konsekwencje. Po trzecie, chce się spotkać z Aleksandrem Wilczyńskim – ojcem dziecka Sylwii. Teściowie zbledli.

Janusz wymienił spojrzenie z synem i w końcu wycedził nazwisko: Aleksander Wilczyński, finansista ze Szwajcarii. Julia zażądała, żeby Kamil do niego zadzwonił, ale telefon milczał. W końcu Julia powiedziała, że jeśli Wilczyński się nie pojawi, uzna dziecko za wyłącznie dziecko Kamila i pójdzie do sądu z orzeczeniem o jego winie za zdradę. Kamil zgodził się zorganizować spotkanie.

Julia wyszła z mieszkania i wsiadła do windy. W garażu rozpłakała się po raz pierwszy od dawna. Jej telefon wibrował – przyjaciółka Ania wysłała zdjęcie z kliniki, na którym Sylwia robiła badania prenatalne. Dołączyła wiadomość: „Słyszałam, że Sylwia dzwoniła i krzyczała, że nie ma nic wspólnego z Aleksandrem Wilczyńskim.

Powiedziała: »Ty i on nie wiecie, co robicie«. Julia zamarła, trzymając telefon w drżącej dłoni. Kim był ten Aleksander Wilczyński? I dlaczego Sylwia zapierała się, że go nie zna?

Julia wysiadła z windy i ruszyła w noc. Wsiadła do taksówki i kazała jechać na komendę policji. Ale zanim zdążyli ruszyć, na jej telefonie pojawiła się wiadomość z tajemniczego numeru z WhatsAppa: „Julio, uratuj ciążę bezwzględnie, inaczej tego bardzo pożałujesz. ” Na zdjęciu profilowym widniał mężczyzna w czarnym prochowcu obok Porsche – ale jego twarz była zamazana.

Julia kazała taksówkarzowi zmienić cel: „Do prywatnej kliniki na Wilanowie. ” W klinice zapłaciła podwójną stawkę za nocny dyżur i zapytała lekarza, czy można wykonać badanie genetyczne, żeby ustalić ojcostwo płodu. Lekarz powiedział, że istnieje niewielkie ryzyko dla ciąży, ale Julia zgodziła się bez wahania. Kiedy Kamil dowiedział się o tym, wpadł w szał.

Krzyczał przez telefon, że uszkodzi pępowinę, ale Julia się rozłączyła. Później Ania napisała, że Aleksander Wilczyński to rzekomy dawca nasienia z zagranicznego banku – „bezosobowy dawca”. Julia dostała też SMS z adresem luksusowego apartamentu na Powiślu i kodem do zamka: 25025. Weszła do środka.

W środku czekała Sylwia, która z uśmiechem opowiedziała jej całą prawdę. Przyznała, że od dziesięciu lat była zakochana w Kamilu, ale jej rodzice nie pozwolili jej wyjść za mąż za zwykłego chłopaka z korpo. Teraz on był jej. Przyznała, że zarodki pobrano od Julii podczas operacji wyrostka, a nasienie Kamila wymieszano z jej komórkami.

Jednak Julia zapytała, czyje dziecko naprawdę nosi. Sylwia zaśmiała się i powiedziała, że to nasienie Aleksandra Wilczyńskiego – ale ono też zostało jej podstępnie pobrane. Julia stała jak rażona piorunem. Włączyła ukryty dyktafon w telefonie i nagrała całą rozmowę.

Sylwia wyjawiła, że Julia była kiedyś żoną Aleksandra, ale trzy lata temu w wyniku wypadku straciła pamięć. Jej ojciec podał jej eksperymentalne leki, które wymazały wspomnienia. Kamil wykorzystał jej amnezję i przekonał ją, że są małżeństwem. Tymczasem Aleksander był prawdziwym mężem Julii.

Sprawdziła dokumenty, które Sylwia jej pokazała – akt notarialny potwierdzający, że Julia była współwłaścicielką firmy Aleksandra. Ale jej umysł nie potrafił tego przetworzyć – nie pamiętała niczego sprzed trzech lat. Następnego dnia rano Julia pojechała do posiadłości w Konstancinie. W eleganckim gabinecie spotkała Aleksandra Wilczyńskiego.

Mężczyzna o ciemnych oczach i chłodnej twarzy potwierdził to, co powiedziała Sylwia. „Znamy się. Trzy lata temu byłem twoim mężem. Masz na imię Julia Szymańska-Wilczyńska.

Twoja pamięć została stłumiona przez leki. ” Powiedział, że jej rodzina zginęła w wypadku, a on sam został zmuszony do wyjazdu do Szwajcarii. Kiedy wrócił, dowiedział się, że Sylwia wykorzystała zamrożone zarodki, by ratować własne dziecko. Aleksander miał dokumenty, które potwierdzały, że dziecko, które nosi Julia, jest ich wspólnym biologicznym dzieckiem.

Julia spojrzała na niego z niedowierzaniem. „To moje dziecko? ” zapytała cicho. „Nasze dziecko” – odpowiedział.

Wyjaśnił, że Sylwia chciała tylko krwi pępowinowej, by ratować swoje słabe, wrodzenie chore dziecko. Ale teraz Julia wiedziała wszystko. Aleksander powiedział, że jej pamięć może wrócić z czasem, ale najpierw musi odzyskać to, co jej odebrano. Kiedy Julia zapytała, co się stanie z Kamilem, Aleksander uśmiechnął się zimno.

„Zajmę się nim. A ty musisz podjąć decyzję. ”

Zanim zdążyła odpowiedzieć, jej telefon zaczął wibrować. To był Kamil.

„Julka, z kim ty tam jesteś? Widziałaś go? Co ty wiesz? ” – krzyczał w panice.

Julia spojrzała na Aleksandra, potem na telefon. Ścisnęła mocno słuchawkę i odpowiedziała cicho: „Wiem wszystko. ” Rozłączyła się i podniosła wzrok na mężczyznę, który twierdził, że jest jej prawowitym mężem. „Chcę odzyskać to, co moje” – powiedziała stanowczo.

„Wszystko. “