Weszłam na tę platformę, bo uwierzyłam, że Wiktor chce skoczyć bez zabezpieczenia. Julian mnie tam zwabił. A gdy moje nogi zamieniły się w galaretę, a łzy spływały mi po policzkach, oni wcisnęli mnie w uprząż. Wiktor pchnął.

Kaja Sikora śmiała się, patrząc na moją panikę. Leciałam w dół, a w głowie miałam tylko jedno pytanie: dlaczego? Byliśmy przyjaciółmi od dziecka. Przysięgali, że zawsze będą mnie chronić.
A potem zrozumiałam. To była zemsta za Kaję. Fałszywie oskarżyła mnie o znęcanie się nad nią, a oni uwierzyli jej bez wahania. Straciłam przytomność, zanim lina mnie szarpnęła.
Obudziłam się w szpitalu. Rodzice, widząc mój stan, nie pytali o szczegóły. Gabriel, mój brat, siedział przy mnie, a jego oczy były ciemne od wściekłości. „Wrócisz do siebie, Sonia.
Wyjedziesz. Zapomnisz o nich. ” Posłuchałam. Wyjechałam do Londynu.
Studia, nowe życie, Aura Medical – firma, którą założyłam od zera. Przez pięć lat nie wróciłam do kraju. Myślałam, że czas leczy rany. Myliłam się.
Wróciłam do Polski pięć lat później. Na charytatywną aukcję w Warszawie. Weszłam w szkarłatnej sukni, z uśmiechem pewnej siebie kobiety. I wtedy ich zobaczyłam.
Wiktor Czarnecki i Julian Podgórski stali po obu stronach Kai Sikory. Ona w białej, eterycznej sukni wyglądała jak bogini. Oni – jak jej strażnicy. Scena jak z romansu.
Ścisnęło mnie w gardle, ale nie spuściłam wzroku. To już nie była ta przerażona dziewczyna z platformy. Aukcja ruszyła. Kaja wystawiła swój obraz.
Przeciętne płótno, które Wiktor i Julian licytowali zaciekle. Ostatecznie Wiktor wygrał za 12 milionów. Kaja zakryła usta, chichocząc. Patrzyłam na to z boku, czując, jak stara rana pulsuje.
Potem na scenę wniesiono kolejny obraz. „Odrodzenie” – powiedział aukcjoner. „Podarowany przez panią Sonię Starowieską. Stworzony w całości przez nią.
” Cena wywoławcza: 8 milionów. Światło padło na mnie. Cała sala wstrzymała oddech. Szepty.
„To ta córka Starowieskich? ” – „Mówią, że uczył ją sam Kopczyński. ” – „Co za dzieło. ”
Licytacja była szalona.
Wiktor podbił do 40 milionów. Kaja obok niego zbladła. Wiktor nawet na nią nie spojrzał. Wtedy obok mnie rozległ się leniwy głos.
„80 milionów. ” To był Lachlan Myszkowski. Kładł dłoń na moich plecach, patrząc na Wiktora z wyzwaniem. Cała sala zamilkła.
Lachlan pochylił się i szepnął mi do ucha: „Przez te wszystkie lata żywiłaś urazę do tych dwóch facetów. ” Odpowiedziałam: „Spadaj. ” On tylko się uśmiechnął. Po aukcji Wiktor podszedł do mnie, jakby nigdy nic.
„Sonia, kiedy wróciłaś? Czemu nie dałaś znaku? ” Spojrzałam na niego chłodno. Kaja stała obok, blada.
Julian zasłonił ją, rzucając Lachlanowi wrogie spojrzenie. Lachlan przyciągnął mnie bliżej. „Co ci do tego? ” Wiktor próbował złapać mnie za ramię.
Lachlan odtrącił jego dłoń. „Nie dotykaj jej. ” Atmosfera zgęstniała. Kaja pisnęła: „Puść Wiktora!
” A wtedy Wiktor powiedział coś, czego się nie spodziewałam. „Sonia, przepraszam cię za to, co wydarzyło się pięć lat temu. ” Kaja zbladła jak ściana. Ja milczałam.
Za późno na przeprosiny. Pięć lat temu błagałam o litość. Teraz już nie potrzebowałam niczego od niego. Wieczorem Gabriel, mój brat, powiedział: „Wieści szybko się rozchodzą, prawda?
Każę komuś odesłać mu te pieniądze. Niech nie myśli, że rzucanie groszem zapewni mu twoje względy. ” Pokręciłam głową. „Lachlan kosztował mnie fortunę w czasach szkolnych.
Najwyższy czas, żeby uregulował rachunki. ” Gabriel westchnął. „Mamy swój własny układ” – dodałam. Następnego dnia internet eksplodował.
Porównywano nasze zdjęcia. „Czerwona róża i biała róża. ” Fani Kai zalali sieć nienawiścią. „Ta druga to tandetna dorobkiewiczka.
” Kaja w wywiadzie stwierdziła, że mnie nie zna. Pozwoliłam jej pławić się w blasku fleszy. Ja miałam własny plan. Potem anonimowy artykuł ujawnił moją tożsamość.
Moje osiągnięcia, Oxford, Aura Medical, moje obrazy. Kopczyński publicznie ogłosił mnie swoją najlepszą uczennicą. Fala krytyki odwróciła się przeciwko Kai. W desperacji Kaja opublikowała post, w którym sugerowała, że uwiodłam Wiktora i próbowałam zniszczyć jej ciążę.
Polubiła własny post. Internet oszalał. Fani zaatakowali moją firmę. Ale ja tylko czekałam.
Wiktor zadzwonił. „Sonia, tak strasznie przepraszam. Nie miałam pojęcia, że ona to zrobi. ” Odpowiedziałam szeptem: „Wiktor, przestań mnie przepraszać.
” Zaprosiłam go do swojego biura. Siedziałam wtulona w kanapę, wśród pustych butelek po winie, wyglądając na zdruzgotaną. Wpadł. Padł przede mną na kolana.
„To moja wina. Przepraszam. ” Pozwoliłam mu się przytulić. „Liczy się tylko to, co ty o mnie myślisz” – wyszeptałam.
Powiedział, że wynajął detektywa. Znalazł świadka, który widział, jak Kaja wciągała mnie do kanciapy pięć lat temu. To była „miła niespodzianka”. Wiktor wyprowadził się od Kai.
Zasypywał mnie różami. Pisał codziennie. Byłam jego „tragiczną bratnią duszą”. A ja?
Ja tylko czekałam. Aż jego imperium zacznie się chwiać. A potem uderzyłam. Przecieki o oszustwach podatkowych, korupcji, aferach w firmie Czarneckich.
Akcje spadły o 80 procent w 7 dni. Kapitał był uwięziony w naszym wspólnym projekcie, którym umiejętnie sterowałam. Aura Medical przejęła ich aktywa. Gabriel odkupił wieżowiec Czarneckich za bezcen i podarował mi go na nową siedzibę.
Wiktor ogłosił upadłość. Julian został odsunięty od władzy przez własnego wuja. W desperacji zaatakował mnie w garażu. Moja ochrona była szybsza.
Julian usłyszał zarzuty. Grozi mu 20 lat. Wiktor stracił wszystko. Mieszka w kawalerce, bez grosza.
Kaja, po tym jak spadła z okna podczas jednej z awantur, została kaleką. Dziecko nie przeżyło. Wiktor i ona zostali uwięzieni we wspólnym piekle. Ja płacę detektywowi, żeby Wiktor nigdy nie dostał lepszej pracy niż minimalna.
Niech wiedzą, jak smakuje bezsilność. Myślałam, że zemsta przyniesie mi spokój. Owszem, poczułam ulgę. Ale było coś jeszcze.
Lachlan. Widziałam go tylko na gali, gdy licytował mój obraz. Potem zniknął. Aż do sylwestrowej nocy, kiedy stanął w moich drzwiach, wyczerpany.
„Sonia, potrzebuję twojej pomocy. ” Jego siostra, Kaja, potrzebowała kosztownej operacji w klinice w Szwajcarii. Ta sama Kaja, którą miałam za wroga. Okazało się, że Lachlan nigdy nie był moim wrogiem.
Pięć lat temu, po tym jak Wiktor mnie pchnął, Lachlan był jedynym, który uwierzył w moją wersję. W milczeniu obserwował, montował dowody, chronił mnie z cienia. „Chciałem cię ocalić. Ale wiedziałem, że musisz zrobić to sama” – powiedział.
Kaja przyjechała tydzień później do kliniki. Na wózku, krucha, otulona kaszmirem. Gdy Lachlan odszedł, żeby porozmawiać z pilotem, uklękłam przy niej. „Słuchaj swoich lekarzy, mała.
Będziemy cię odwiedzać. ” Uśmiechnęła się. „Sonia, mogę cię przytulić? ” Owinęłam ramiona wokół jej wątłych pleców.
Wtedy szepnęła: „Sonia, kocham cię. ” Co? Zamarłam. Klasztor.
Amulet. Odtrącenie każdego mężczyzny na gali. To wszystko miało sens. Ona była w mnie zakochana.
Przez te wszystkie lata. Wyciągnęłam rękę i pogłaskałam ją po policzku. „Dziękuję, Kaja. To dla mnie zaszczyt.
” Jej ramiona opadły z ulgą. Gdy samolot zniknął w chmurach, Lachlan przytulił mnie. „Co jej powiedziałaś? ” Uśmiechnęłam się.
„Nic. Takie tam babskie pogaduchy. ”
Sekrety pierwszej dziewczęcej miłości zostaną między nami. Ja.
Lachlan. I Kaja, która na zawsze będzie bezpieczna pod naszą opieką.