Dziedziczka fortuny, żona idealna, twarz sukcesu. Ale kiedy mąż i teściowa zaczęli planować naszą rocznicę, wiedziałam, że to nie jest świętowanie. Słyszałam, jak szepczą na jachcie o “tragicznym wypadku”, a w mojej głowie zapaliło się czerwone światło. Zamiast się bać, przygotowałam się.

Kiedy pchnęli mnie w czarne fale Oceanu Atlantyckiego, nie walczyłam o życie – ja je zawzięcie odzyskiwałam. Zimna woda, śmiech Magdaleny i słowa Dariusza “baw się dobrze z rekinami” – to był mój nowy początek. Przeżyłam, wróciłam, a teraz patrzę na nich z góry.
Nie jestem ofiarą, jestem koszmarem, którego nie zdołali utopić.