Weszła w brudnych butach na najważniejszą kolację roku. Ale zanim do tego doszło, musiała przeżyć kilka godzin, które zmieniły wszystko. Kolacja miała zacząć się o 20:00, więc Pola zaplanowała wszystko z zapasem. Potem poszła do kuchni.

Edyta stała tyłem do drzwi, przecierając blat ścierką z ramionami zbyt wolnymi, jakby nie sprzątała naprawdę. Pola powiedziała, że Edyta nie musi sprzątać, że to jej goście, jej dom, a Edyta jest tylko krewną, która mieszka u nich od miesiąca. Edyta odwróciła się i odpowiedziała, że to też jej dom, że pomaga, bo Pola ma dużo na głowie. Potem wróciła do przecierania i dodała, że dobrze, że przyszła, bo widziała buty na korytarzu i nie wiedziała, czyje są.
Pola spojrzała na nią i powiedziała, że to buty, które sama schowała do szafy. Edyta wzruszyła ramionami i powiedziała, że wie, ale że dzisiaj nie jest dzień na przywiązywanie się do takich rzeczy, że mają gości. I wróciła do przecierania blatu. Pola usiadła przy stole w jadalni.
Na jasnej terakocie, tuż przy drzwiach prowadzących do ogrodu, były ślady: mokre błoto, odcisk podeszwy, potem kolejny i jeszcze jeden. Ktoś wyszedł do ogrodu pospiesznie i wrócił pospiesznie. Pola wstała i podeszła do drzwi. Przez szybę zobaczyła ogród, ciemny i wilgotny.
Na ziemi, przy samym wejściu, był zarys buta, większy niż jej własny. Wróciła do pokoju i usiadła na brzegu łóżka. Coś było nie tak. Później, gdy goście zaczęli nadchodzić, Pola próbowała się uśmiechać.
W jadalni było tłoczno. Edyta krzątała się wokół stołu, podawała talerze, witała wszystkich z szerokim uśmiechem jak idealna gospodyni. Pola obserwowała ją z kąta. Gdy Edyta przechodziła obok drzwi do ogrodu, zatrzymała się na moment i spojrzała w dół.
Potem odwróciła się i powiedziała coś do jednego z wujków, śmiejąc się. Pola podeszła do okna w korytarzu. Na zewnątrz było ciemno, ale światło tarasu sięgało do rogu ogrodu, gdzie stał duży pojemnik na śmieci. Na ziemi widać było ślady, które prowadziły od drzwi do pojemnika.
Podeszła bliżej i zauważyła, że przy pojemniku coś leżało. Ciemna plama. Wzięła głęboki oddech i weszła do jadalni. Tata i siostry już siedzieli.
Edyta ruszyła do kuchni po wino. Pola usiadła obok mamy. “Wszystko w porządku? ” – zapytała mama.
“Tak, tak. Głowa mnie lekko boli. ”
Edyta wróciła z butelką i napełniła kieliszki. Podniosła toast, patrząc na Polę, i powiedziała głośno, że to jest jej ulubione wino, że zawsze je kupuje, kiedy ma gości.
Pola podniosła kieliszek, ale nie wypiła. Patrzyła, jak Edyta siada naprzeciwko, między wujkami. Potem, przy daniu głównym, Edyta nagle klasnęła dwa razy i powiedziała, że zanim przejdą do deseru, chce zrobić rodzinne zdjęcie. Wszyscy zaczęli ustawiać się przy kominku.
Pola została na końcu, obok mamy. Edyta krzyknęła, żeby się uśmiechały, że będzie pięknie. I wtedy Edyta odwróciła się z powrotem do aparatu i uśmiechnęła się. Pola patrzyła na nią i przez sekundę widziała coś w jej oczach – coś, co nie było uśmiechem.
Ale zanim mogła to zrozumieć, Edyta już stała obok niej, wyciągała rękę i mówiła, że Pola powinna stanąć bliżej. Pola cofnęła się. “Nie, ja nie muszę. ”
Edyta zaśmiała się.
“Oczywiście, że musisz. Jesteś częścią rodziny. ”
I w tym momencie Pola poczuła, jak coś ściska jej gardło. Edyta mówiła to zbyt głośno, zbyt wyraźnie, jakby chciała, żeby wszyscy usłyszeli.
Kolacja ciągnęła się jak zły sen. Pola praktycznie nie jadła. Widziała, jak Edyta zerka na drzwi do ogrodu, jak niknie na chwilę, żeby wrócić z odświeżonymi butami. Ale nie powiedziała nic.
Gdy goście wstali od stołu, Pola weszła do korytarza. Podeszła do wejścia do ogrodu. Otworzyła drzwi i wyszła na zewnątrz. Zauważyła, że ślady zniknęły.
Ktoś je starannie usunął. Ale przy pojemniku, tuż obok, leżały mokre buty. Duże, męskie. Pola je rozpoznała.
Należały do Edyty, ale nie były jej rozmiaru. Były za duże. Wróciła do środka. Znalazła Edytę w kuchni, samą.
“Edyta, co robisz w moim domu? ” – zapytała Pola cicho. Edyta odwróciła się powoli. “Nie rozumiem.
”
“Buty. W ogrodzie. Czyje to buty? ”
Edyta zaśmiała się.
“Nie wiem. Może jakieś stare po tacie. ”
“Tata nie nosi takich. ”
Pola wyciągnęła rękę i wskazała na drzwi.
“Durane buty, które wyszedłeś z ogrodu. Widziałam ślady błota na podłodze. ”
Edyta wzruszyła ramionami. “Może ktoś wszedł, żeby coś zabrać.
Nie wiem. ”
Pola podeszła bliżej. “Nie kłam. Wiesz, że to nie twoje buty.
Wiem, że coś przede mną ukrywasz. ”
Edyta spojrzała jej prosto w oczy i powiedziała cicho: “Nie wiem, o czym mówisz. Może za dużo wypiłaś. ”
Pola poczuła, jak serce bije jej mocniej.
“Nie piłam. I wiem, że ty coś wiesz. Widziałam cię, jak patrzyłaś na te drzwi przez całą kolację. ”
Edyta uśmiechnęła się zimno.
“To twoja wyobraźnia. ”
“To nie wyobraźnia. Ktoś był w twoim pokoju. Ktoś zostawił buty w ogrodzie.
Coś tu jest nie tak. ”
Edyta odwróciła się do blatu i zaczęła znów przecierać go ścierką. “Powinnaś wrócić do gości. Nie ma sensu rozmawiać teraz.
”
Pola stała chwilę, patrząc na Edytę. Potem powiedziała: “Znajdę odpowiedź. ” I wyszła z kuchni. Weszła do pokoju Edyty.
Na podłodze, przy łóżku, stały mokre ślady. Otworzyła szafę. Na samym dnie, pod stertą ubrań, leżały buty. Te same, które widziała w ogrodzie.
Dotknęła podeszwy. Była wilgotna. Zauważyła na niej błoto. I wtedy zobaczyła coś jeszcze.
Na ścianie, za łóżkiem, wisiało zdjęcie. Na nim stała Edyta, obok mężczyzny. Pola rozpoznała go. To był mężczyzna z ogrodu.
Miała właśnie odsunąć zdjęcie, gdy usłyszała kroki. Drzwi otworzyły się. “Co tu robisz? ” – głos Edyty był spokojny, ale oczy błyszczały.
Pola cofnęła się. “Znalazłam twoje buty. ”
Edyta zrobiła krok do przodu. “To nie są buty, które widziałaś.
To moje stare, z innej pary. ”
“Kłamiesz. Widziałam ślady na podłodze. ”
Edyta uśmiechnęła się.
“Może masz rację. Może ktoś był. Ale nie wiem kto. Może spałam.
”
Pola czuła, że to nie ma sensu. “Wiem, że coś ukrywasz. Wiem, że to ty jesteś powodem, dla którego tata jest taki dziwny. ”
Edyta zacisnęła usta.
“Nie masz pojęcia. ”
“Powiedz mi, co się dzieje. ”
“Nie mogę. Nie teraz.
”
I odwróciła się, wychodząc z pokoju, zostawiając Polę samą. Pola wróciła do jadalni, gdzie wszyscy się śmiali. Usiadła na swoim miejscu. Tata patrzył na nią, ale nic nie mówił.
Po drugiej stronie stołu Roksana, najmłodsza siostra, trzymała kieliszek i uśmiechała się. Pola wiedziała, że Roksana też coś widziała, ale milczała. Po kolacji, gdy goście zaczęli wychodzić, Pola poszła do ogrodu. Znalazła to, czego szukała.
Tuż przy pojemniku, pod liściem, leżał klucz. Mały, stary. Wróciła do domu i otworzyła nim szufladę w kuchni. W środku były dokumenty.
Zdjęcia. Listy. Pola przeczytała jeden. Był od mężczyzny z ogrodu.
Pisał, że nie może już dłużej czekać, że wszystko musi się wyjaśnić. Pola zadrżała. Zrozumiała, że Edyta coś przed nią ukrywa. Ale nie wiedziała, co dokładnie.
I wiedziała, że musi się dowiedzieć. Następnego dnia rano Pola weszła do pokoju Edyty, ale jej tam nie było. Na łóżku leżała notatka: “Przepraszam. Musiałam wyjść.
Nie szukaj mnie. ”
Pola wciąż trzymała w dłoni klucz. I wtedy usłyszała dźwięk telefonu. To była wiadomość od Roksany: “Wiem, co znalazłaś.
Musimy porozmawiać. ”
Pola wzięła głęboki oddech. Tego dnia miała się dowiedzieć, kim naprawdę jest Edyta. I dlaczego weszła w brudnych butach na tę kolację, znała odpowiedź.
Ale odpowiedź na to, co się wydarzyło potem, dopiero miała nadejść.