„Naprawdę, same z tobą problemy. Macie całkowity zakaz zbliżania się do pani Heleny. ” Warknęła z tą samą pogardą, której zawsze używała do upokarzania synowej. Helena poczuła, że cały pokój zaczyna wirować.

Gdy tylko udało jej się uwolnić z uścisku ochroniarzy, schowała telefon do kieszeni podartych spodni od piżamy i rzuciła się do biegu. Nie skierowała się do głównych drzwi, tylko prosto do drzwi tarasowych prowadzących na tylny ogród. Szła do przodu, zataczając się. Z całkowicie wycieńczonym ciałem zdołała wejść do budynku.
Wiadomość alarmowa, którą wysłała, dotarła do Roberta. Drzwi do sali nagle się otworzyły. Robert Karpiński stanął w progu, a jego głos brzmiał twardo, gdy oznajmił, że nie jest podrzędnym mecenasem. Za nim pojawił się Marek, który emanował mieszanką absolutnej lojalności i furii trudnej do opanowania.
Podszedł prosto do Heleny, całkowicie ignorując obecność męża i teściowej. — Zostaniesz przewieziona do ekskluzywnego apartamentu w centrum Warszawy. To wszystko należy wyłącznie do ciebie. Spotkanie strategiczne trwało do późnych godzin nocnych.
Podeszła do ogromnych okien sięgających od podłogi do sufitu i patrzyła, jak budzi się miasto. Nie mieli absolutnie nic do ukrycia i niczego się nie bali. Na ekranie pojawił się nieznany numer należący do komendy policji. Pobiegł do pobliskiego bankomatu, by wypłacić gotówkę.
— Nie pozwól, by to dotarło do znajomych Klaudii, albo do naszego klubu. Bartosz miał jedynie upoważnienie do prowadzenia powierzonego majątku. Nie miał do niego absolutnie żadnych praw. Tymczasem w rezydencji pod miastem Barbara zbliżała się do granic wytrzymałości.
Postanowiła pojechać do swojego ulubionego markowego butiku w domu handlowym Witcat. — Wasz system musi mieć jakąś awarię. — Co do cholery dzieje się z naszym życiem, Bartek? W tym momencie pojawiła się Klaudia, trzymając w ręku list polecony zaadresowany do Bartosza.
List informował, że miesięczne opłaty za utrzymanie, ochronę i konserwację terenów wspólnych nie były płacone od pół roku. Jeśli kwota nie zostanie uregulowana natychmiast, zablokują im dostęp do zamkniętego osiedla, usług ochrony oraz odetną dostawy wody do nieruchomości. Bolesny kontrast z wyrafinowanymi śniadaniami gourmet, do których byli przyzwyczajeni. Za nimi czekały dwie ogromne ciężarówki do przeprowadzek.
— Ten dom należy do naszej rodziny. W związku z tym jesteście państwo oficjalnie zobowiązani do natychmiastowego opuszczenia lokalu. Zdesperowany Bartosz zaczął dzwonić do dawnych współpracowników. Sędzia wezwał Helenę do złożenia oświadczenia końcowego.
— Zadzwoń do tych stron internetowych. — Jak ja mam znowu wyjść do Biedronki po czymś takim? Otrzymała też oficjalny zakaz wstępu do klubu. Pojechali autobusem z powrotem do starego osiedla w Konstancinie.
— Proszę, Helu, wróć do mnie. Bartosz dołączył wideo do emaila i wysłał go bezpośrednio do kancelarii Roberta Karpińskiego.