“Mogę ci pomóc. Mam tylko jeden warunek. Zostaniesz ze mną trzy miesiące i udasz, że mnie kochasz.” Usłyszałam to od mężczyzny, który zawsze wydawał mi się chłodny i niedostępny. Stałam w jego…

Joanna wracała myślami do jednej osoby. Do Łukasza. Gdy interkom zadźwięczał, informując o jej przybyciu, poczuł zaskoczenie, a zaraz potem podekscytowanie, którego nie chciał przed sobą przyznać. Wstał, odruchowo poprawiając krawat.

Thumbnail

Gdy stanęła w drzwiach, uśmiechnął się kwaśno. “Niespodziewane. Mojej pomocy? To przynajmniej ciekawe.

Słyszeć to od ciebie. Co cię do mnie sprowadza, Joanno? ” Na chwilę odwróciła wzrok, ale zaraz spojrzała mu w oczy z determinacją. “To delikatna sprawa.

Ja potrzebuję pieniędzy. ” Łukasz odchylił się do tyłu, cicho się śmiejąc. W jego śmiechu nie było kpiny – to był dźwięk pełen niedowierzania, może nawet podziwu. “Wiesz, Joanno, zawsze zastanawiałem się, jak to będzie, gdy przyjdziesz do mnie z prośbą.

Ale nigdy nie wyobrażałem sobie, że właśnie tak. ” Zacisnęła dłonie, nie spuszczając wzroku. “Wiem, że to nie w moim stylu. Ale nie mam wyboru.

” Łukasz wstał i podszedł do okna, przeczesując włosy dłonią. “Mogę ci pomóc. Mam tylko jeden warunek. ” Joanna zamarła.

“Jaki? ” Odwrócił się do niej, a w jego oczach pojawił się chłód. “Zostaniesz ze mną. Nie na jedną noc.

Na trzy miesiące. Będziesz grać moją dziewczynę wobec rodziny i świata. W zamian dostaniesz więcej, niż potrzebujesz. ” Milczała dłuższą chwilę.

Cała ta sytuacja śmierdziała szaleństwem. A jednak w jego głosie nie było szyderstwa – była jakaś ponura powaga. “Dlaczego ja? ” zapytała cicho.

“Bo ci ufam. I bo wiem, że nigdy nie udasz, że jest inaczej, niż jest. ” Wzięła głęboki oddech. “Mam czas do jutra?

” “Do północy. ” Gdy wychodziła, serce waliło jej jak młot. Wiedziała, że to błąd. Ale następnego dnia o 23:47 wysłała wiadomość: “Zgadzam się.

” Odpowiedź przyszła natychmiast: “To dobrze. Przyjdź jutro na 18. Znajdziesz garderobę i instrukcje. A Joanno – nie zawiedź mnie.

” Tak zaczęła się ich umowa. Przez pierwsze dni Joanna grała idealnie. Uśmiechała się, gdy trzeba było, podawała mu dłoń, gdy pojawiali się przed jego wspólnikami. Wieczorami jednak spał w pokoju obok, a między nimi rosło niewypowiedziane napięcie.

Łukasz był uprzejmy, ale powściągliwy. Czasem przyłapywała go na tym, że na nią patrzy, ale gdy odwracała głowę, on odwracał wzrok. Pewnego wieczoru, podczas kolacji, zapytał znienacka: “Dlaczego właściwie się zgodziłaś? Twoja duma zawsze była większa od wszystkiego.

” Spuściła wzrok. “Bo choroba mojej mamy nie czeka na moją dumę. ” Po raz pierwszy zobaczyła w jego oczach coś innego. Nie chłód – cień zrozumienia.

“Przykro mi,” powiedział cicho. “Nie wiedziałem. ” “Nikt nie wie. To był warunek umowy – moja prywatność zostaje moją.

” Kiwnął głową. Od tamtej chwili coś się między nimi zmieniło. Przestał być tylko chłodnym kontrahentem. Zaczęła dostrzegać w nim samotność, którą znała z własnego życia.

Pewnego wieczoru wróciła późno od matki, wyczerpana. Łukasz czekał w salonie. “Mogę coś zrobić? ” zapytał.

“Nie. Poradzę sobie. ” “A ja? Czym ja się staję, Joanna?

” Podszedł bliżej, a ona poczuła, jak jej serce przyspiesza. “Jesteś moją umową,” wyszeptała, bardziej do siebie niż do niego. “A jeśli nie chcę już być tylko umową? ” Zamilkła.

Nie umiała odpowiedzieć. Ale tej nocy, kładąc się spać, nie mogła przestać myśleć o jego słowach. Trzy miesiące minęły szybciej, niż oboje się spodziewali. Joanna grała tak dobrze, że nawet jego matka po cichu przyznała, że “ta dziewczyna jest rzeczywiście wyjątkowa”.

Łukasz, który początkowo traktował to jak dobrze skrojony biznes, zaczynał coraz częściej łapać się na tym, że chce spędzać z nią czas nie ze względu na fikcję. Ona z kolei przestała pamiętać, gdzie kończy się rola, a zaczyna ona sama. Pewnej niedzieli, ciszej niż zwykle, zapytał: “Joanno, co będzie, gdy umowa się skończy? ” “Wrócę do swojego życia.

A ty do swojego. ” “A jeśli nie chcę wracać? ” Spojrzała na niego, ale nie umiała odpowiedzieć. W gardle urosła jej gula.

“Łukasz, to nie miało być prawdziwe… ” “Wiem. Ale jest. ” Siedzieli naprzeciw siebie, a między nimi leżał ten sam dystans co pierwszego dnia – tyle że teraz wypełniony czymś zupełnie innym.

Nadszedł ostatni wieczór. Joanna spakowała walizkę, ale ręce jej drżały. Łukasz stał w drzwiach. “Zostań,” powiedział cicho.

“Nie tylko dlatego, że cię potrzebuję. Bo… nie chcę cię stracić. ” “Łukasz…

my nie mamy prawa do takich słów. ” “A kto nam je zabronił? ” Zrobił krok w jej stronę. “Odkąd tu jesteś, przestałem grać.

Chcę, żebyś wiedziała, że to co czuję, jest prawdziwe. ” Łzy napłynęły jej do oczu. “Bo ja też… ja też nie chcę odchodzić.

” Rzuciła walizkę na podłogę. Podszedł do niej i objął ją tak mocno, jakby bał się, że zaraz zniknie. Tej nocy przestali być dwojgiem obcych z umową. Stali się dwojgiem ludzi, którzy odnaleźli siebie.

Tydzień później Joanna obudziła się w jego ramionach. Uśmiechnął się, przesuwając dłonią po jej włosach. “Ty i ja… to był najlepszy błąd mojego życia,” wyszeptał.

“To nie był błąd. To było przeznaczenie. ” “Joanno? ” “Tak?

” “Zostań przy mnie. Na zawsze. ” Pocałowała go w policzek. “Zostanę.

” I została. Ich historia, która zaczęła się od umowy i desperacji, okazała się początkiem prawdziwej miłości. Potrzebowała tylko odwagi, by w nią uwierzyć.