Jak na zawołanie podwójne drzwi do jadalni otworzyły się, a do środka wkroczyła Magdalena Wolańska. Płaciłam mu fortunę, a jego lojalność należała do mnie, nie do nazwiska Wolańskich. Jeszcze nie zadzwonię do niego zaraz. Zakończyłam rozmowę i przewinęłam do numeru Michała.

Tak, to jest do oskarżenia. Do jutra. Będę miał dokumenty gotowe do świtu. Musicie popłynąć do tej małej zatoczki.
Powiedziałam sucho, chowając przedmioty do kieszeni. Nadchodziły wezwania do uzupełnienia depozytu. Odwróciła się do mnie. Dariusz podszedł do mnie od tyłu.
Matka miała rację co do zatoczki. Jeśli do tego dojdzie, już przegrałaś. To dla wody, do przecięcia splątanej linki, do otwierania skorupiaków, do poczucia, że mam ząb w świecie zębów. Podpłynęła do mnie.
Poszłam szybko do łazienki, wyplułam wisky do zlewu i wypłukałam usta. Dariusz sapał mi do ucha. Straciłam równowagę, upadając do tyłu. Podniosłam je do ust.
Zimno przenikało do moich kości. Płyniemy do ciebie. Cukier uderzył w mój system, przynosząc słabą, brzęczącą jasność. System był mój, zainstalowany przez zespół Szymona.
Potem dzwonisz do władz. Szymon pospieszył mnie do furgonetki. Należąca do spółki słupa. Bezpośredni dostęp do plaży.
Idziemy do władz tych właściwych. Spojrzałam od Szymona do Michała. Bierzmy się do pracy. 800 000 zł do spółki holdingowej na Cyprze.
To dużo do przetrawienia. A potem wrócą do Warszawy. Podeszli do mikrofonów. Po prostu wróć do domu.
Oferujemy 20 milionów złotych nagrody za informacje prowadzące do jej bezpiecznego powrotu. 20 milionów. Gazety finansowe zaczęły analizować konsekwencje dla akcji Ether System i mojego ogromnego majątku. 20 milionów poszło na pokrycie wezwania do uzupełnienia depozytu zabezpieczającego u brokera Dariusza.
Głowy pochylone do siebie, uśmiechnięci. Do zobaczenia w sądzie. Jego krzesło zgrzytnęło do tyłu. Ręka poleciała mu do ust.
Hałas ucichł do gorączkowego szmeru. Dotarł do mnie. Miałem do ciebie wrócić. Chcę wrócić do domu.
Nie wróciłam do penthau. Powiedziałam: “Potrzebuję cię do czegoś innego, do wszystkiego, do zarządu, do firmy. ” Rozliczenie przybrało wiele form. W środku był jeden odręcznie napisany list na tanim papierze więziennym i mniejsza zapieczętowana koperta.
List był od Dariusza. Nie mam do niego prawa. Podałam list i zapieczętowaną kopertę Michałowi bez słowa. I weszłam do środka.
To wszystko było nie do pokonania. Prasa przeszła do świeższych skandali. Poleciałam do Gdańska. To nie one są potworami.
Wróciwszy do Warszawy zadzwoniłam do Michała i Eliego. Zepchnięte do szumu tła wspomnień. Powiedziałam cicho, bardziej do siebie niż do niego.