Krew uderzyła mi do głowy, kiedy usłyszałam jego słowa. Marek właśnie zaproponował, żebyśmy zainwestowali pieniądze teściowej w drugi samochód do jego salonu. A ja wiedziałam, co naprawdę planuje. „Proszę podejść do stanowiska drugiego” – powiedziała Rina.

Podeszłam do stanowiska drugiego. Czy pisała list miłosny? Dotarłam do rzędu krzeseł. Rina nie kłamała co do miejsca pobytu Marka.
„Musimy ją zabrać do środka, do gabinetu” – usłyszałam. „Zabierzmy ją do pokoju personelu z tyłu” – dodała Rina. „Do mojego pokoju, proszę pana” – powiedziałam nagle, zaskakując samą siebie. Był to ekran podłączony do kamer monitoringu banku.
Na nagraniu zobaczyłam, jak Marek wysiada z taksówki motocyklowej i wsiada do czekającego na niego samochodu. Twój mąż przyjechał taksówką motocyklową i wsiadł do samochodu – powiedział ochroniarz. Mój umysł przeniósł się do czasów szkoły średniej. Wstęp do strefy zastrzeżonej jest zabroniony.
Rina odwróciła się do mnie. „Jeśli wyjdziesz teraz, zabierze cię do szpitala pod pretekstem, że zabiorą cię do szpitala. Jedź do domu” – powiedziała. Dotarłyśmy do tylnych drzwi banku, które prowadziły do małej uliczki.
Aż do głębrzałam na Rinę. Wsiadłam do czekającej taksówki z okna samochodu. Ta, która wraca do domu, to nowa Anka. Miałam 20 nieodebranych połączeń od Marka.
Wsiadłam do taksówki z boku. Pieniądze nie mogły zostać dziś wypłacone, bo system banku się zawiesił, kiedy zemdlałam. Wracaj do domu. Wchodząc do domu, natychmiast zamknęłam drzwi i pobiegłam do łazienki.
Ledwo położyłam się do łóżka i naciągnęłam kołdrę do piersi. Marek podszedł do łóżka, nie objął mnie. Chciałam tylko wrócić do domu. Dealer czekał do 12.
System offline. System offline to była wymówka, której nauczyła mnie Rina. Ma czas tylko do 17 zero. Zadzwoniłam do mojego partnera.
Powiedział, że poczeka do jutra rana. Pani Lilia wstała i poszła do kuchni. Będę silna, żeby pójść do banku. Poprosiłeś o przedłużenie do jutra rana.
Wyszłam z czatu, weszłam do galerii. Powoli poszłam do gablotki. Do sejfu nie było. Pobiegłam do szafy.
Zrobiłam ją do swoich. Wsunęłam ją do plastikowej koperty w torbie Marka. Pani Lilia weszła do pokoju bez pukania. Musi teraz iść do banku.
W salonie słyszałam Marka dzwoniącego do kogoś. Wylałam czarny płyn do doniczki z rośliną. Podeszedł do mnie. Sięgnęłam do kieszeni mojej sukienki.
Szybko wpisałam wiadomość do Riny. Zabrać mnie do banku. Jutro scena należy do ciebie. 55 zanim system się zamknął.
System się zawiesi. Położyłam się do łóżka. Marek myślał, że ma klucz do pokoju. Zmusili mnie do uśmiechu w lustrze.
Jedziemy prosto do banku. Po przyjeździe do banku zobaczyłam rozsianych goryli. Pan Jan, ochroniarz, mrugnął do mnie bezpiecznie, ponieważ kwota była duża, zostaliśmy zaprowadzeni do pokoju bankowości priorytetowej. Marek odwrócił się do mnie.
Dwóch policjantów po cywilnemu wpadło do środka. Podeszłam do niego.