Ryszard wypalił wprost, że jest bezrobotny, a Danuta poczuła, jak brakuje jej tchu. Nie zastanawiała się ani chwili. Pobiegła do banku, zanim zdążył cokolwiek zrobić. Już po dziesięciu minutach jej telefon zaczął dzwonić.

Trzydzieści trzy połączenia. Ani jednego nie odebrała. Wracała do domu tak wykończona, że czasem nie miała siły zjeść kolacji. A on tylko siedział w fotelu i patrzył w ekran.
Danuta wróciła myślami do teraźniejszości. Spojrzała na niego. Przez moment serce jej zamarło, ale szybko wróciła do zimnego tonu. Weszła do małego gabinetu, w którym zwykle przyjmowała dostawców.
Odsunęła krzesło. Ryszard stanął w drzwiach i prychnął. „To nie jest żadna sprawa do wykręcania się. ”
Danuta westchnęła i masowała skroń palcami.
„Jakieś 200 000. ”
Zapadła cisza. Potem Ryszard uniósł brwi. „200 000?
Pamiętasz, jak co weekend jeździliśmy do znajomych? Ty to nazywałaś naszym czasem. ”
Patrzyła na niego tak, jakby słyszała coś obcego. A potem do niego dotarło.
„Nie zablokowałaś mi dostępu do pieniędzy. ”
„Zablokowałam dostęp do pieniędzy firmy. ”
Odwrócił się gwałtownie i ruszył do drzwi. Wpadł do banku tak, jakby ktoś go gonił.
Inni stali w kolejce do okienek. Sunął ręką do kieszeni i dotknął portfela. Myślał: podejdzie do okienka, wypłaci kilkadziesiąt tysięcy i koniec. Pojedzie do rodziców, pokaże im, że nie jest nikim.
Podeszł do okienka szybkim krokiem. „Przykro mi, system pokazuje blokadę na koncie. Dostęp został ograniczony przez właściciela. ”
„W takim razie nie wracam do domu.
”
A potem coś jeszcze dotarło do niego. Sięgnął do kieszeni. Pusto. Wszedł do mieszkania, zdjął buty i rzucił tylko: „Mogę zostać kilka dni?
”. Bez konsultacji. Około 200 000. Przyjedź do domu.
Wyobrażał sobie, że Danuta w końcu odpuści, że może przeprosi, że jakoś to wszystko wróci do normy. Włożył klucz do zamka. Dopiero wtedy do niego dotarło. Podeszła do komody i wyciągnęła teczkę.
Ryszard spojrzał na walizki, na puste ściany, na nią i nagle zrozumiał, że to nie jest kolejna kłótnia. Tym razem naprawdę koniec. Dwa miesiące, które wywróciły jego życie do góry nogami. Któregoś dnia poszedł do sklepu po zakupy.
Stał przy półce, a z tyłu usłyszał znajomy głos. Odwrócił się. To była Danuta z jakimś mężczyzną. Śmiała się, a on trzymał jej rękę.
Ryszard poczuł, jakby ktoś wyciągnął z niego powietrze. Nie odezwał się. Patrzył, jak ona przechodzi obok niego, nie zauważając go. Odwróciła się do kasjera, a on stał jeszcze chwilę.
Kilka dni później zobaczył wiadomość na grupie, do której wciąż był dodany. „Szukam kogoś do pomocy. ” Zerknął na profil. To był ten mężczyzna z nią.
Ryszard nie wiedział, czy to zbieg okoliczności, czy oni wiedzieli. W głowie układał słowa, które miał powiedzieć, gdy ją spotka. Ale ona nie odbierała telefonów. Nie odpisywała na wiadomości.
A on wciąż nie miał dostępu do pieniędzy. W końcu usłyszał przez znajomych, że Danuta planuje sprzedać wspólny dom. Dwa miesiące temu nie pomyślałby, że to możliwe.
Teraz stał w pustym pokoju, patrzył na żółtą teczkę leżącą na stole i wiedział: jeśli nie zrobi czegoś, straci wszystko.