Wstałam wcześnie rano, żeby przed pracą wycisnąć z siebie trening. Właśnie brakowało mi partnera do sparingu, więc ćwiczyłam cienie z drewnianymi nunczako, jak nauczył mnie ojciec. Po powrocie z wojska przeniósł do domu surową dyscyplinę, którą wpajał dzieciom i wnukom. Zawsze powtarzał, że sztuki walki nie służą do zastraszania słabszych, ale do panowania nad umysłem, do samoobrony i do zachowania spokoju pośród życiowych burz.

Mój mąż Darek wszedł do salonu i przybrał tę swoją protekcjonalną minę. „Znowu się tym bawisz? Wyglądasz śmiesznie