Wracałam z pracy i planowałam obiad dla syna, bo do wypłaty został cały tydzień. Gdy otworzyłam drzwi, z salonu dobiegał śmiech, a na stole stały ciasto i truskawki, których nie kupowałam. Moja…

Anna mentalnie policzyła do dziesięciu. Włączyła ekspres do kawy, kalkulując w głowie budżet do wypłaty. Prawdziwe jedzenie kosztuje, a do wypłaty jeszcze tydzień. Mój syn potrzebuje siły do pracy, pomyślała.

Thumbnail

Po skończonej pracy wstąpiła do supermarketu. Nadszedł czas, żeby przyzwyczaić się do nowego życia. Wchodząc do salonu, oznajmiła wesoło:

– Nie uwierzysz, co znalazłam w promocji. – Teraz na pewno zadarłaś nos do góry – odpowiedziała Anna, idąc do kuchni.

Maria weszła za nią, prowadzona jak radar do wszystkiego, co apetyczne. – Chciałam nakryć do stołu. – Chodźmy do salonu. Maria już niosła ciasto i truskawki.

Powróciło do niej wspomnienie porannego spotkania. Anna wstała cicho i poszła do kuchni, a potem odwróciła się do niej. – Muszę się dopasować do moich nowych obowiązków. Spóźnię się do pracy.

A mamy kredyt hipoteczny i rachunki do zapłacenia. Zrobiła krok do przodu, podnosząc podbródek wyzywająco. – Idź do domu. Anna skinęła głową do gości.

Pukanie do drzwi przerwało jej myśli. – To jest powód do natychmiastowego zwolnienia. A do czego zmierzasz? – usłyszała.

Uderzyło jej do głowy. – Proszę przyjść do mojego biura. – On idzie na budowę, nie do ciepłego biura. Tak, idę do pracy – odpowiedziała.

Stała się nie do zniesienia. Uderzyła jej do głowy. Pracownik trafił do szpitala. Zgodnie z prawem to powód do zwolnienia.

– Dobrze – wrócił do tonu służbowego. – Każdy ma swój limit do wykonywania obowiązków. Potrzebuję zaświadczenia o dochodach do banku. Anna wróciła do swojego nowego gabinetu.

Każdy limit osiąga się kiedyś. Chcesz zadzwonić do niego do domu? O wyznaczonej godzinie rozległo się pukanie do drzwi. – Jedno kolejne naruszenie i przystąpimy do rozwiązania umowy.

Muszę iść do banku. Następnie udała się do radcy prawnego. – Zmuszała mnie do podpisania tego haniebnego papierka. Ta szefowa uderzyła jej do głowy.

Podszedł do niej. – Ty wnosiłeś około dwudziestu procent miesięcznej opłaty. To był limit. Odpowiedziała, kierując się do sypialni.

Odwróciła się do obojga. – Uderzyła ci do głowy. Nie do końca. – Zapytał, odwracając się do niego.

Adam gwałtownie wstał i podszedł do drzwi. – Do wszystkich państwa. To mieszkanie należy do mojego syna. Do hotelu na czas rozwodu.

Mama wróci do siebie. Wzięła walizkę i ruszyła do wyjścia. – Do zobaczenia. – Do widzenia!

Wieczorami wracała do bezosobowego pokoju hotelowego. Sprawy po prostu doszły do tego punktu. Powiedziała Anna cichym głosem do komornika. Poszła do kuchni i przygotowała obiad.

Maria nie wyszła do stołu. Musiała zakończyć dokumenty restrukturyzacji działu do poniedziałku. Adam wziął walizki i podszedł do drzwi. – Do widzenia.

Piotr zmusił mnie do pójścia do psychologa. Zdjęła płaszcz, poszła do kuchni.