„Mamo, system padł. ” Katarzyna odwróciła się do niego, zachowując spokój, choć komputer ledwo zipiał. Wysyłał wiadomości, zerkał na nią, jakby bał się, że zniknie. Nic.

„Nie przywiązujemy wagi do formalności. ” Schowała dokumenty do torebki. „Potrzebuję czasu do namysłu. Wieczorem wpadnę i porozmawiamy.
” Zadzwoniła do Igora. „Na razie nie jedź do domu. ”
Tego wieczoru przyszedł 20 minut wcześniej. „Chodźmy do środka.
” W środku: „Jutro przyjdziesz do nas na obiad i porozmawiasz z moją mamą. ” Zgodziła się, ale bez nastawienia na przesłuchanie. Tej nocy nie wróciła do siebie. Pojechała do biura Igora.
Otworzyła teczkę – rój cyfr: 400 000 zł, 1,5 miliona zł, a potem dzienne odsetki, od których zapierało dech. „Chcę, żeby sami się przyznali. Jutro pojadę do Aleksandra. Jeśli zauważysz próbę zatrzymania dokumentów, dzwoń.
”
Aleksander przysunął się do niej, ściszył głos. „Jeśli masz dobre intencje, doceniam to. Nie przychodź z dyktafonem do tego domu. ” Wstała, przyciskając torebkę.
„Jeśli potrzebujecie pieniędzy dzisiaj, muszę iść do banku. ” Odwrócił się z przekrwionymi oczami. „Zawieź ją do banku, niech podpisze. Nie pozwól jej dzwonić.
” Mieszkanie pokazowe pojawiło się po 20 minutach jazdy. „Wieczorem przyjdę przeprosić. ” Wtedy weszła Zofia, przyciskając teczkę z dokumentami. „No i co z tego, że jest pan jej adwokatem?
Niech pan się nie wtrąca do naszego domu. ” Milczenie uznała za przyznanie do winy. „Obiecał mi pan trzymać mieszkanie do południa. ” „Nie miej do mnie żalu.
”
Kolejne dni przechodziły w szantaż: „Jeśli nie przyjdziesz przeprosić, zadzwonię do pracy i opowiem, jaka jesteś podstępna. ” O 9:00 weszła kobieta w błękitnej bluzce. Aleksander poprosił o pożyczkę 250 000 zł. Doszli do świętowania zaręczyn.
Matka Anny trafiła do szpitala z nerwów. „Jadę do was. ” O 12:00 zadzwonił. „Ale spalili most własnymi rękami.
” 250 000 to nie żarty, ale bolało bardziej to, że kazali jej uwierzyć, że to jej wina. Poszła żądać pieniędzy. Ta sama metoda, te same zwroty. Irena wpłaciła 400 000 zł.
Laura odwróciła się do niej. Zebrało się około 20 osób. „Jeśli wchodzisz do rodziny na tym etapie, twoje miejsce zobowiązuje. ” Nie żywiła złych oczekiwań.
„Zakładają, że wieczór polega na zebraniu 20 dusz do wydania wyroku. ” „Ona nas do grobów pędzi. ” „Komu daliście zaproszenie do wejścia? ” Daria dodała: „250 000 przelałam mu przez fałszywe choroby tej dobrej pani, jego mamusi.
”
Katarzyna stała nieruchomo. Wszystko kręciło się wokół jednej rzeczy – ona miała być winna. Ale cyfry w teczce mówiły co innego. Spojrzała na Aleksandra, potem na jego matkę.
„Obiecałeś, że to tylko formalność. ” Wyciągnęła dokumenty. „To nie jest formalność. To jest plan.
” W pokoju zapadła cisza. Ktoś odłożył łyżeczkę na spodek. Aleksander zbladł. Zofia zacisnęła usta.
„Chcesz nas zniszczyć? ” Katarzyna wzięła głęboki oddech. „Nie. Chcę tylko odzyskać to, co moje.
” Odwróciła się do Darii. „Irena też wpłaciła 400 000. Wiesz o tym? ” Daria opuściła wzrok.
„Wiem. ” „Więc nie jestem sama. ” Zofia uderzyła dłonią w stół. „To koniec.
Wychodzisz z tej rodziny. ” Katarzyna uśmiechnęła się blado. „Nie było mnie w niej nigdy. Byłam tylko bankomatem.
” Wyszła. Na schodach zatrzymał ją głos Aleksandra: „Kasiu, poczekaj. ” Odwróciła się. „Oddam ci pieniądze.
Tylko nie mów nic matce. ” Spojrzała mu w oczy. „Twoja matka już wszystko wie. To ona trzymała drugą teczkę.
” Jego twarz pobladła. „Co? ” „Zapytaj Zofii, kto dostał przelew 500 000 zł w zeszłym miesiącu. ” Zostawiła go na schodach.
Wsiadła do samochodu. Zadzwoniła do Igora. „Mam wszystko, czego potrzebujemy. Możemy działać.
” Usłyszała jego spokojny głos: „To dobrze. Bo oni właśnie wysłali pozew przeciwko tobie. ” Katarzyna zamarła. „Co?
” „Oskarżają cię o kradzież dokumentów rodzinnych i manipulację. Sprawa w sądzie za dwa tygodnie. ” Spojrzała na teczkę na siedzeniu obok. „To oni ukradli.
Ale dobrze. Niech spróbują. ” Odłożyła telefon. Ruszyła przed siebie.
Wieczorem wróciła do mieszkania i znalazła pod drzwiami kopertę. W środku zdjęcie sprzed roku – cała rodzina przy stole. Na odwrocie dopisek: „Przepraszam za wszystko. To nie ty.
To ja. Aleksander. ” Ale pod spodem drugie zdanie, innym charakterem pisma: „Nie ufaj mu. To on ustawił całą sprawę.
” Katarzyna spojrzała na drzwi. Za nimi ktoś stał. Usłyszała ciche pukanie.