Tłum bezszelestnie rozstąpił się, uwalniając nam drogę do wyjścia. Zły motor do takich spraw, Hanno. Jutro posuną się do ostateczności. Jeśli ta informacja trafi do prasy lub do prawników, twoja kombinacja może się zawalić.

Dwa samochody do portu. Wiktor przypiął do klapy mojego płaszcza mikroskopijny mikrofon i włożył mi do ucha niezauważalny cielisty słuchawkę. Za ochroniarzami do pomieszczenia powoli i spokojnie wszedł Wiktor. Angżelika właśnie składa zeznania w wydziale do walki z przestępczością gospodarczą – odpowiedział Wiktor, prowadząc mnie z powrotem do wyjścia z magazynu.
Limuzyna wjechała na most Poniatowskiego, który właśnie zaczął się powoli rozsuwać, otwierając drogę ogromnym statkom towarowym. Odwrócił się do mnie. Te same dokumenty, które kradła z mojego sejfu przez ostatnie pół roku, zostały zredagowane. Standardowa trasa do posiadłości była skompromitowana.
Pochyliłam się do przodu, patrząc prosto w lusterko wsteczne. Właśnie teraz, gdy wjeżdżałam tą windą, automatyczny system monitoringu finansowego uruchomił protokół likwidacji wszystkich twoich kont offshore. Ich ruchy były doprowadzone do automatyzmu. Szybko odebrałam połączenie i przyłożyłam słuchawkę do ucha.
Czas przejść do następnego etapu. W kabinie na miękkiej, skórzanej kanapie czekał na mnie gruby czarny notes ze złotym wytłoczeniem. Za oknem w przedświtnym zmierzchu majaczyła sylwetka kolejnego biznesieta, przygotowanego do długiego lotu do Szwajcarii. Zadzwonili do ciebie.
W Genewie, w sejfie banku szwajcarskiego Lombard Odier leży to, czego twój ojciec szukał przez ostatnie 20 lat. „Lecimy do Genewy, Wiktorze”. Oceniał mnie przez pryzmat dziewczynki, którą zostawił 20 lat temu na zaśnieżonej Syberii, i przez pryzmat kobiety, którą Marek bezlitośnie zdeptał. Ojciec chce, żebym przyszła do hotelu Jeziorny sama.
Wstałam z fotela i podeszłam do lustra, poprawiając kołnierz płaszcza. Wiem to, o czym wolał milczeć przez ostatnie 20 lat. W centrum salonu przywiązany do fotela siedział Marek. Perfekcyjnie skrojony garnitur, idealnie siwe włosy i te same oczy, przenikliwie szare, zimne, absolutnie pozbawione ludzkiego ciepła.
Nędza, świetna motywacja do przetrwania, Hanno. Przyprowadziłaś szwajcarską policję do mojego pokoju. Którego przywiązałeś do krzesła dla tła. Oddałaś górskiemu dostęp do liechtęsteńskich kąt.
Moja rodzina zmarła 20 lat temu na zaśnieżonej Syberii. Zostaną przeznaczone na wypłatę odszkodowań firmom, które zbankrutowałeś i zrujnowałeś w ciągu ostatnich 20 lat, włączając w to tę małą firmę w Gdańsku, od której zaczęła się cała ta historia. Zmusiła mnie do wrobienia ciebie. Zapytaj go, dlaczego jego pierwsza żona zniknęła 20 lat temu w Szwajcarii, w tej samej firmie geologiczno-poszukiwawczej, gdzie pracowałem ja.
20 lat temu. Musimy lecieć do Zurychu, by podpisać ostateczne dokumenty. Wyjęłam słuchawkę z ucha, ostrożnie wkładając ją do torebki i zrobiłam krok do wyjścia z apartamentu. 20 lat temu Artur wrobił nie tylko twoją matkę.
Weszliśmy do przestronnego, wyłożonego marmurem holu kliniki. Zjechaliśmy windą do głęboko zabezpieczonego skarbca. Jednocześnie włożyliśmy klucze do otworów i przekręciliśmy je do oporu. Sami przynieśliście oba klucze w to jedyne miejsce, gdzie biometryczny system aktywacji wymaga obecności obojga spadkobierców.
Przyłożyłam swój palec do gładkiego szkła skanera biometrycznego. Powiedziałam, mówiąc prosto do urządzenia skanującego na stole. Stworzyłeś ten system oparty na krwi mojej matki, a ja jestem jego jedyną kontynuacją. W ciągu jednej sekundy przepływy finansowe opracowywane przez 20 lat zostały zablokowane.
Akcje firm króla Ikarskiego spadły do zera. Jego twarz wyglądała o 20 lat starzej. Wiktor podszedł do mnie blisko.
Świat, który teraz należał do nas.