Wytrzymaj, gdy nasz syn wyjedzie na studia. Od razu się rozwiodę. Te słowa usłyszałam rok temu, gdy przez przypadek włączyłam nagranie rozmowy w telefonie męża. Nie zrobiłam wtedy awantury.

Nie rzuciłam talerzem. Tylko odłożyłam telefon, poczułam, jak coś we mnie zamiera, i postanowiłam czekać. Przez cały rok uśmiechałam się przy śniadaniu, mówiłam „kochanie” i planowałam przyszłość, której on nie znał. A dziś odprowadziliśmy syna na samolot.
Wracamy do domu. Jestem spokojna, bo wiem, że na niego czeka tam niespodzianka. I niech się nie skarży, że nie ostrzegałam. Rok temu znalazłam w telefonie męża rozmowę z kochanką.
Wytrzymaj, gdy nasz syn wyjedzie na studia. Od razu się rozwiodę. Wtedy nie zrobiłam awantury. Postanowiłam się przygotować.
A dziś odprowadziliśmy syna na samolot. Wracamy do domu. A tam już czeka na niego niespodzianka i niech się nie skarży.