Oliwia stanęła jak wryta. Przed nią stał on – Stanisław Wójcik, jej literacki idolo, mężczyzna, którego książki zainspirowały ją do napisania własnej powieści. To właśnie on był powodem, dla którego w ogóle zaczęła pisać. A teraz miał być jej klientem?

Wypiła łyk whisky, żeby uspokoić drżące ręce, ale trunek wylał się na blat. Zakłopotana wymamrotała przeprosiny. Stanisław patrzył na nią z zaciekawieniem. Był przyzwyczajony do pełnych podziwu spojrzeń i schlebiania.
Ale ta dziewczyna, mimo że ewidentnie go rozpoznała, nie zachowywała się jak fanka. Była w niej jakaś niewinność, ale też nuta śmiałości. Jakby celowo starała się udawać, że jest dla niej tylko kolejnym klientem. I to właśnie ją wyróżniało.
Wydawnictwo Bursztyn podpisało z nimi kontrakt – wspólną pracę nad powieścią. Był w nim jednak zapis, który brzmiał jak wyrok: zakaz jakiegokolwiek osobistego zaangażowania, zakaz mieszania pracy z uczuciami. Jakby wydawnictwo przewidziało, że między nimi zaiskrzy i postanowiło uciąć to u źródła. Oliwia zaśmiała się z tej ironii losu, ale śmiech nie zabrzmiał wesoło.
Z każdym wspólnym spotkaniem ich relacja stawała się coraz trudniejsza. On, który dawno temu odsunął się od prawdziwych emocji, czuł, jak Oliwia budzi w nim coś, co myślał, że umarło. Ona, z kolei, widziała w nim melancholię i samotność, które chciała zrozumieć. Ale kontrakt był między nimi niczym mur.
Każde pożegnanie zostawiało gorzki smak czegoś, co nie zostało powiedziane. A koniec pracy nad książką, zamiast być wyzwoleniem, zbliżał się jak wyrok. Podczas ostatniego wieczoru nad finalnym rozdziałem Stanisław przestał pisać. Spojrzał na Oliwię wzrokiem zmęczonym, ale pełnym wahania.
Wiedział, że stoi przed wyborem, który może wszystko zniszczyć albo wszystko odmienić. Kontrakt, który miał być jedynie formalnością, teraz stał się przeszkodą nie do pokonania bez konsekwencji. Po miesiącach pełnych napięcia, wspólnych pomysłów i tłumionych uczuć, nadszedł moment pożegnania. Stanisław spojrzał jej prosto w oczy i powiedział cicho: „Niektóre historie naprawdę są warte każdego poświęcenia”.
Oliwia poczuła, że serce bije jej jak szalone. Czy to znaczyło, że są gotowi złamać zasady, by dać szansę temu, co między nimi zrodziło się na kartkach powieści?