Syn zięcia sprzedawał moje rzeczy na OLX. Zobaczyłem swoją wiertarkę — z rysą po tym, jak mi upadła lata temu. Potem skrzynkę z naklejką, którą sam przykleiłem. Cały czas mówili, że nie radzę sobie sam, i chcieli, żebym się przeprowadził albo żeby ktoś przychodził mnie „pilnować”.

Tylko że ja już wiedziałem, kto naprawdę potrzebuje pilnowania. W końcu pokazałem im nagrania z aplikacji, którą sam zainstalowałem. Może myśleli, że stary tego nie ogarnia. Nic nie mówiłem, tylko patrzyłem, jak siedzą i nie wiedzą, co powiedzieć.
Po ich wyjściu zrobiłem coś, czego nikt by się nie spodziewał. Stefan, mój robot sprzątający, dostał awans.