Miałem w ręku wyniki badań, gdy usłyszałem, jak lekarz mówi do mojej pacjentki: «To normalne w pani wieku, proszę się z tym pogodzić». Małgorzata miała 72 lata i ledwo wchodziła po schodach,…

Zatrzymaj się na chwilę. To, co zaraz usłyszysz, może być najważniejszą rzeczą w tym roku. Twoje nogi nie słabną, bo się starzejesz. Słabną, bo nikt ci nie powiedział, czym je karmić.

Thumbnail

A to rozróżnienie to czasem różnica między samodzielnym życiem w wieku osiemdziesięciu lat a potrzebą pomocy przy wstawaniu z krzesła. Nazywam się Piotr Nowak. Przez ponad dwie dekady jako chirurg ortopeda patrzyłem, jak pacjenci tracą mobilność. Nie z powodu nieuniknionego losu.

Z powodu cichego kryzysu żywieniowego, który każdego dnia rozgrywa się w ich mięśniach. Badanie z Uniwersytetu TAFC objęło ponad 2600 dorosłych po sześćdziesiątce. Osoby z najniższym poziomem kluczowych składników odżywczych w diecie traciły masę mięśniową trzy razy szybciej niż pozostałe. Trzy razy.

I zawsze zaczynało się od nóg. Czworogłowe, dwugłowe uda, łydki. Degenerują się szybciej niż jakakolwiek inna grupa mięśniowa w starzejącym się ciele. Większość ludzi nie zauważa, dopóki nie zaczyna mieć problemów ze schodami.

Podzielę się z tobą sześcioma produktami, które bezpośrednio przeciwdziałają temu procesowi. Popartymi badaniami. Zgodnymi z biologią starzejącego się organizmu, a nie wbrew niej. Ale najpierw napisz w komentarzu, czy twoje nogi są słabsze, cięższe albo bardziej zmęczone niż kiedyś.

Czytam każdy komentarz na tym kanale. Wasze odpowiedzi pomagają mi tworzyć filmy, które naprawdę są użyteczne. Zaczynamy. Numer sześć: jajka.

Nie białka jaj. Całe jajka. Te, których twój lekarz mógł ci zabraniać przez dekady. Badanie opublikowane w American Journal of Clinical Nutrition wykazało, że osoby starsze, które spożywały całe jajka po treningu oporowym, doświadczały znacznie większej syntezy białek mięśniowych niż te, które spożywały wyłącznie białka, nawet przy identycznej zawartości białka.

Żółtko, część, którą kazano nam wyrzucać, zawiera niezbędne fosfolipidy i mikroskładniki, które wzmacniają reakcję komórek mięśniowych na białko. Pomyśl o tym jak o kluczu i zamku. Białko z jaja to klucz. Żółtko otwiera drzwi.

Po sześćdziesiątce mięśnie rozwijają coś, co naukowcy nazywają opornością anaboliczną. Stają się uparte, mniej podatne na sygnały białkowe, które kiedyś łatwo wyzwalały wzrost i regenerację. To jak wysyłanie SMS-a przy słabym zasięgu. Wiadomość jest, ale nie dociera wyraźnie.

Całe jajka poprawiają ten sygnał. Małgorzata, siedemdziesiąt dwa lata, emerytowana nauczycielka, przyszła do mnie ledwo wchodząc po schodach na ganek, trzymając się poręczy obiema rękami. Nie była osobą siedzącą. Spacerowała codziennie.

Ale jej dieta składała się niemal wyłącznie z białek jaj, płatków owsianych i sałatki. W ciągu sześciu tygodni od wprowadzenia dwóch całych jajek do śniadania powiedziała mi: „Czuję się, jakby ktoś naoliwił moje zawiasy. ” W ósmym tygodniu spacerowała ze swoim psem dwie mile dziennie. Dwa, trzy całe jajka dziennie, najlepiej rano.

Gotowane na miękko albo w koszulce, bo smażenie w wysokiej temperaturze może uszkodzić delikatne fosfolipidy. I łącz jajka z witaminą C, na przykład pół szklanki soku pomarańczowego albo kilkoma plasterkami papryki. Witamina C znacząco poprawia wchłanianie żelaza, a żelazo jest kluczowe dla dostarczania tlenu do mięśni nóg podczas ruchu. Numer pięć: sardynki.

Zostań ze mną. Wiem, wiem. Daj mi sześćdziesiąt sekund, bo ta mała rybka może naprawdę zmienić twoje życie. Sardynki to jedyny powszechnie dostępny produkt, który w jednym opakowaniu dostarcza trzech najważniejszych składników dla starzejących się mięśni nóg: wysoko przyswajalnego białka, kwasów omega-3 i wapnia.

Naukowcy z University of Aberdeen wykazali, że kwasy omega-3, konkretnie EPA i DHA, bezpośrednio stymulują syntezę białek mięśniowych u osób starszych i redukują markery zapalne przyspieszające rozpad mięśni. Uczestnicy po sześćdziesiątce, którzy suplementowali omega-3, wykazali 35-procentową poprawę wrażliwości komórek mięśniowych na aminokwasy. Trzydzieści pięć procent. To nie błąd zaokrąglenia.

Mechanizm wygląda tak: z wiekiem przewlekły, niski stan zapalny, naukowcy nazywają go inflamaging, działa jak powolny ogień, który nieustannie trawi tkankę mięśniową. Omega-3 z sardynek to jedna z najsilniejszych naturalnych gaśnic, jakie mamy. Nie tylko redukują stan zapalny. Poprawiają też funkcję mitochondriów, tych małych elektrowni wewnątrz każdej komórki mięśniowej.

Po siedemdziesiątce u większości ludzi działają ze znacznie zmniejszoną wydajnością. I wapń. Nogi nie słabną wyłącznie z powodu utraty mięśni. Kości, do których są przyczepione, również cienieją i słabną.

Ta kombinacja tworzy druzgocący spadek funkcjonalny. Wapń z sardynek, zwłaszcza tych w puszce razem z miękkimi ościami, których smaku prawie nie czuć, jest bardziej biodostępny niż w większości suplementów dostępnych na rynku. Celuj w jedną puszkę sardynek w oliwie z oliwek dwa, trzy razy w tygodniu. Rozgnieć je na pełnoziarnistym krakersie albo wmieszaj w sos pomidorowy do makaronu.

I jedz je z ciemnozielonymi warzywami liściastymi, szpinakiem, jarmużem, rukolą. Magnez z tych warzyw współpracuje z wapniem i witaminą D, maksymalizując gęstość mineralną kości i mięśni. Numer cztery: wiśnie terpkie. Sok z takich wiśni, jeśli wolisz.

Badanie z Northumbria University wykazało, że osoby starsze spożywające sok z terpkich wiśni regenerowały siłę mięśniową po wysiłku o 22 procent szybciej niż grupa placebo. Ale to, co naprawdę chcę, żebyś usłyszał, to antocyjany. Terpkie wiśnie zawierają naturalne związki, które bezpośrednio hamują dwa kluczowe enzymy zapalne: COX-1 i COX-2. Te same enzymy, na które działają dostępne bez recepty leki przeciwzapalne, takie jak ibuprofen.

Tyle że wiśnie robią to bez obciążania nerek, bez podrażniania żołądka i bez długoterminowych skutków ubocznych, które czynią te leki problematycznymi dla osób po sześćdziesiątce. Po siedemdziesiątce wewnętrzne systemy usuwania komórkowych śmieci powstałych po wysiłku znacznie zwalniają. Stres oksydacyjny, który gromadzi się w mięśniach nóg nawet po delikatnym spacerze, dłużej się oczyszcza. To nagromadzenie częściowo sprawia, że nogi czują się ciężkie i zmęczone, nawet jeśli nie zrobiłeś zbyt wiele.

Terpkie wiśnie przyspieszają ten proces oczyszczania. Gerard, siedemdziesiąt siedem lat, były strażak z Buffalo. Przyszedł sfrustrowany, bo za każdym razem, gdy próbował być bardziej aktywny, jego nogi bolały go tak bardzo następnego dnia, że spędzał dwa dni na kanapie, dochodząc do siebie. Ten cykl, spróbować się ruszyć, wykończyć się, odpoczywać, powoli zawężał jego świat.

Zasugerowałem mu osiem uncji soku z terpkich wiśni rano i osiem wieczorem. W ciągu trzech tygodni Gerard powiedział, że ból po aktywności zdecydowanie zmalał. Zaczął chodzić do sąsiada. Potem wokół bloku.

Potem dalej. Małe postępy, które kumulowały się tydzień po tygodniu. Szukaj niesłodzonego soku, nie koktajli, które są głównie cukrem. Pij osiem uncji około trzydziestu minut przed snem, bo terpkie wiśnie zawierają naturalną melatoninę, a godziny nocne to czas, gdy mięśnie wykonują większość pracy regeneracyjnej.

I łącz sok z odrobiną białka przed snem, na przykład łyżką masła orzechowego albo garścią orzechów włoskich. Numer trzy: jogurt grecki. Pełnotłusty albo niskotłuszczowy. Nie beztłuszczowy.

Jogurt grecki zawiera jedno z najwyższych stężeń leucyny spośród wszystkich produktów spożywczych na świecie. Leucyna to aminokwas-mistrz. Konkretny wyzwalacz, który włącza syntezę białek mięśniowych jak przełącznik światła. Naukowcy z University of Illinois odkryli, że leucyna jest najważniejszym pojedynczym aminokwasem w przezwyciężaniu oporności anabolicznej u osób starszych.

Zapamiętaj tę liczbę: około 2,5 do 3 gramów leucyny na posiłek, żeby niezawodnie uruchomić ten przełącznik. Filiżanka jogurtu greckiego dostarcza około 1,5 grama. W połączeniu z innymi produktami bogatymi w leucynę w ciągu posiłku staje się niezwykle skutecznym narzędziem. Jogurt grecki ma też drugą supermoc, o której prawie nikt nie mówi: żywe kultury bakterii.

Coraz więcej badań, w tym prace z University of California w Davis, pokazuje, że zdrowy mikrobiom jelitowy bezpośrednio wpływa na zdrowie mięśni poprzez tak zwaną oś jelitowo-mięśniową. Gdy mikrobiom jest zaburzony, a u osób starszych to powszechne, częściowo przez dekady antybiotyków i wzorce żywieniowe, zdolność organizmu do wchłaniania i wykorzystywania białka znacząco spada. Napraw jelita, popraw wykorzystanie białka, a poprawisz budowanie mięśni. To reakcja łańcuchowa, która zaczyna się w przewodzie pokarmowym, a kończy w nogach.

Filiżanka pełnotłustego lub niskotłuszczowego jogurtu greckiego, najlepiej w ciągu trzydziestu minut od jakiejkolwiek aktywności fizycznej, nawet spaceru. Dodaj zmielone siemię lniane, wystarczy łyżka stołowa. Kwas alfa-linolenowy omega-3 z siemienia działa synergicznie z leucyną, redukując stan zapalny i wzmacniając regenerację włókien mięśniowych. Numer dwa: burak.

Cały burak, sok z buraka albo proszek buraczany. Obiecałem, że czołówka zaskoczy. Burak ma niemal zerową zawartość białka. Chodzi o coś znacznie bardziej fundamentalnego, o to, dlaczego twoje nogi w ogóle odmawiają posłuszeństwa.

Naukowcy ze Stanforda odkryli, że azotany z diety, znajdujące się w niezwykle wysokich stężeniach w burakach, są przekształcane w organizmie w tlenek azotu, związek, który rozszerza naczynia krwionośne i znacząco zwiększa przepływ krwi do tkanki mięśniowej. Uczestnicy, którzy spożywali skoncentrowany sok z buraków, wykazali 12-procentową poprawę mocy mięśniowej i 13-procentową redukcję kosztu tlenowego wysiłku. Ten sam spacer, który kiedyś ich wyczerpywał, nagle wymagał znacznie mniej wysiłku. Pomyśl, co to oznacza dla starzejących się nóg.

Po sześćdziesiątce jednym z głównych powodów, dla których nogi czują się słabe i zmęczone, nie jest wyłącznie utrata mięśni. To fakt, że układ naczyniowy zaopatrujący te mięśnie w natlenioną krew stał się mniej wydajny. Tętnice są sztywniejsze. Przepływ krwi zmniejszony.

System dostawczy upośledzony. Buraki działają praktycznie jak naturalny środek rozszerzający naczynia. To jak rozbudowa dwupasmowej drogi do czteropasmowej autostrady. Tlenek azotu pomaga też mitochondriom wytwarzać energię wydajniej, zużywając mniej tlenu do wyprodukowania tej samej ilości siły mięśniowej.

Eleonora, osiemdziesiąt jeden lat, emerytowana bibliotekarka z Portland. Dwóch różnych lekarzy powiedziało jej, że osłabienie nóg to po prostu starzenie się i powinna zarządzać swoimi oczekiwaniami. Zaczęła pić osiem uncji soku z buraków dziennie. Po czterech tygodniach wchodzenie po schodach było łatwiejsze niż od lat.

Ma osiemdziesiąt jeden lat. Kazano jej pogodzić się z pogorszeniem. Nie zrobiła tego. Pij osiem uncji soku z buraków około dwóch, dwóch i pół godziny przed planowaną aktywnością.

Jeśli smak jest zbyt intensywny, zmiksuj go z jabłkiem i odrobiną imbiru. Dodaj sok z cytryny, bo witamina C chroni azotany przed rozpadem, zanim organizm zdąży przekształcić je w tlenek azotu. Numer jeden: dziki łosoś. Zanim powiesz: „Wiem, że łosoś jest zdrowy” – obiecuję, że nie znasz tego na tym poziomie.

Badanie z University of Stirling wykazało, że kwasy omega-3 pochodzące z ryb bezpośrednio wzmacniają odpowiedź anaboliczną starzejących się mięśni w stopniu, który badacze określili jako porównywalny z niektórymi formami interwencji farmakologicznej. Innymi słowy: omega-3 z dzikiego łososia działają na starzejące się mięśnie na poziomie konkurencyjnym względem leków. Obniżają próg oporności anabolicznej. Te uparte mięśnie, które przestały reagować na białko, zaczynają znów słuchać.

Dlaczego dziki? Dziki łosoś zawiera od 1,5 do 2,5 grama łącznie EPA i DHA na porcję czterech uncji. Łosoś hodowlany, w zależności od tego, czym jest karmiony, może zawierać znacznie niższe stężenia tych kwasów i wyższe stężenia prozapalnych omega-6, które aktywnie przeciwdziałają korzyściom. To nie różnica marketingowa.

To różnica biochemiczna. Białko z dzikiego łososia jest wyjątkowo dopasowane do starzejącego się organizmu. Około 25 gramów pełnowartościowego białka na porcję, wszystkie dziewięć niezbędnych aminokwasów, w tym kluczowa leucyna, w formie, którą starzejący się układ trawienny przyswaja ze znaczną wydajnością. Po sześćdziesiątce produkcja kwasu żołądkowego naturalnie spada, więc białko ze steku może nie być tak biodostępne, jak ci się wydaje.

I witamina D. Pojedyncza porcja dzikiego łososia zawiera ponad sto procent zalecanego dziennego spożycia. Związek między niedoborem witaminy D a osłabieniem nóg u seniorów to jeden z najbardziej niedocenianych kryzysów zdrowotnych dzisiaj. Badania z Harvard Medical School wykazały, że dorośli po sześćdziesiątce z niskim poziomem witaminy D mieli znacznie wyższe wskaźniki sarkopenii, związanego z wiekiem zaniku masy mięśniowej, i niższe wyniki we wszystkich testach siły funkcjonalnej.

Receptory witaminy D znajdują się na samych komórkach mięśniowych. Mięśnie dosłownie potrzebują witaminy D, żeby funkcjonować. Bez niej żadna ilość ćwiczeń ani białka nie zmieni trajektorii. James, siedemdziesiąt cztery lata, emerytowany elektryk z Charleston.

Przyszedł do mnie chodząc o lasce, o której jego lekarz powiedział, że prawdopodobnie będzie potrzebna na stałe. W ciągu pięciu lat stracił prawie trzydzieści procent siły mięśni czworogłowych. Dwukrotnie upadł w poprzednim roku. Jego poziom omega-3 był krytycznie niski, a witamina D poważnie niedoborowa.

Zaczęliśmy podawanie dzikiego łososia trzy razy w tygodniu. Po ośmiu tygodniach James wszedł do mojego gabinetu bez laski. Jego żona płakała. On płakał.

Powiedział mi: „Myślałem, że ta część mojego życia się skończyła. ”

Nie skończyła się. Nigdy nie musiała się zacząć. Trzy porcje tygodniowo po cztery do sześciu uncji.

Pieczenie albo lekkie smażenie na oliwie z oliwek, bo bardzo wysokie temperatury utleniają omega-3. Jeśli koszt stanowi problem, dziki łosoś z puszki to przystępna alternatywa o niemal identycznych korzyściach. I łącz go z warzywami krzyżowymi: brokułami, kalafiorem, brukselką. Zawarty w nich sulforafan aktywuje własne systemy obronne organizmu przeciw stresowi oksydacyjnemu i dodatkowo redukuje stan zapalny niszczący mięśnie.

Osłabienie nie jest twoim przeznaczeniem. Nikt nie zapisał w twojej karcie, że nogi cię zawiodą, że będziesz potrzebować pomocy przy wstawaniu z krzesła, że schody staną się twoim wrogiem. Widziałem to w wieku siedemdziesięciu dwóch, siedemdziesięciu siedmiu i osiemdziesięciu jeden lat. Ciało, gdy dostaje to, czego potrzebuje, reaguje.

Chce być silne. Chce cię nieść do przodu. Daj mu narzędzia.